Do strony Parku
Szukaj w sklepie
Szukaj w serwisie
Szukaj
Konto
Koszyk
Temat numeru 72 „Tatr” poświęcony jest ptakom szponiastym.
Wiosenne „Tatry” poświęcamy zazwyczaj ptakom. Gościły u nas m.in. sowy, dzięcioły, ptaki wysokich gór, krukowate. Jednak ptakiem, który najczęściej wymieniany jest przez turystów i miłośników Tatr jako ich symbol, jest bezsprzecznie orzeł przedni. Temu podniebnemu królowi naszych gór, a także innym przedstawicielom szponiastych – jastrzębiom, krogulcom, sokołom, myszołowom – poświęcamy temat numeru. Również mniej znanym reprezentantom tej grupy ptaków, bo mało kto, nie będąc ornitologiem czy przyrodnikiem, potrafi wymienić takie gatunki, jak kurhanik czy kobczyk, które co prawda w Tatrach nie gniazdują, ale są nad nimi od czasu do czasu obserwowane.
Wiosenne „Tatry” to również, jak zwykle, wędrowanie przez różne tematy z możliwością zatrzymania się przy swoich ulubionych. W ramach szkoły górskiej Tomasz Nodzyński przybliża temat autoratownictwa, a Paweł Grocholski zabiera nas na wycieczkę naprzeciw wiośnie. Z Bartoszem Wrześniewskim możemy wspiąć się na Świnicę, złotą i pomarańczową, z Marcinem Matyskiem obserwować pachnące żywicą knoty kuraków, a z Katarzyną Napiórkowską cofnąć się w czasie do pewnych wakacji, gdy pracowała w kuchni schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Wacław Dobosz-Tempski odkrywa przed nami „Krainę Czystą” przywołując obraz Tatr sprzed ponad pół wieku. W górach są jeszcze owce, nad Morskie Oko zajeżdża autobus, a adeptów taternictwa wspinaczki uczą Stanisław Groński i Jan Długosz. Wojciech Wilczek przybliża historię podtatrzańskiego rodu Turzonów, na przełomie XV i XVI w. stanowiącego finansową potęgę w skali Europy.
Piszemy też o projekcie Tatrzańskiego Parku Narodowego „Głowa do góry #tatrypoczekają”, który ruszył tuż po ogłoszeniu stanu epidemii. Dopóki nie mogliśmy w pełni cieszyć się byciem w Tatrach, mieliśmy szansę codziennie być bliżej nich dzięki pracownikom Parku, którzy nagrywali filmiki z terenu, wysyłali zdjęcia, organizowali webinary itp. Kwartalnik również wpisuje się w tę przestrzeń możliwości: bez wychodzenia z domu można mieć „Tatry” u siebie.
Nasz kwartalnik jest dostępny także w wersji elektronicznej! Świat się zmienia, sporo osób korzysta z czytników, mamy też czytelników, którzy wolą technologie niż papier. W czasach pandemii wzrosło zainteresowanie e-usługami, tak jest też szybciej. Ale dajemy wybór: papier zostaje. Za kwartalnik „Tatry” w wersji elektronicznej zapłacisz mniej niż za papierowe wydanie – 15 zł zamiast 17 zł. E- prenumerata roczna to koszt 50 zł. E-„Tatry” znajdziecie na portalach ekiosk.pl, egazety.pl, nexto.pl.
W letnim numerze piszemy, że chciwość i brak umiarkowania w realizacji zamierzeń inwestycyjnych prowadzą do katastrofy przyrodniczej. Katastrofy zagrażającej także Tatrom. Punktem wyjścia jest słynna rozprawa Jana Gwalberta Pawlikowskiego sprzed przeszło stu lat – "Kultura a natura".„Nikt nie będzie przecież z płócien Matejki robił worków na mąkę” – pisał Pawlikowski, występując przeciwko komercjalizacji dzikiej przyrody górskiej. Napiętnował „interesownych przemysłowców”, którzy mydlą nam oczy „zasłaniając interes własnych kieszeni tak zwanym interesem »bogactwa narodowego«”. Dzisiaj u podnóża Tatr żaden skrawek zieleni, żaden góralski dom drewniany, żaden zabytek ważny dla lokalnej tradycji – nie jest bezpieczny. Ofensywa ludzi bezwzględnych, silnych siłą dużych pieniędzy, niebawem zamieni malownicze Podhale w betonową pustynię. Czy przetrwa TPN jako samotna wyspa dzikiej przyrody? Pytanie takie stawiamy w tekście "Twierdza Tatry".Obszerny wywiad z Bożeną Kotońską, byłą szefową Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, nosi znamienny tytuł "Sztuka rezygnacji". Z czegoś trzeba zrezygnować, aby coś zyskać. Kotońska namawia do szukania kompromisów w nieuniknionym konflikcie między rozwojem cywilizacji a ochroną przyrody. Mówi, że trzeba dbać o wspólną przestrzeń, że trzeba uświadamiać ludziom znaczenie wartości innych niż ekonomiczne."Witajcie w Myszogrodzie" to tytuł tekstu o gigantycznym śmietniku reklamowym, ciągnącym się na przestrzeni wielu kilometrów wzdłuż głównej drogi do Zakopanego. O tym, że coraz trudniej zobaczyć Tatry spoza kakofonii bilbordów. Autorka cytuje mocną wypowiedź Andrzeja Stasiuka: „Stopień wizualnego obesrania poboczy drogi nr 47 przywodzi na myśl zaplanowaną, celową i precyzyjnie odbytą zbrodnię na pejzażu, mord na cudzie świata”.Na szczęście dzika przyroda nie została jeszcze w stu procentach zdewastowana i całkowicie ujarzmiona. Może pokazać pazury, czasem dosłownie. Leśniczy z Obwodu Ochronnego Kuźnice opisuje swoje spotkanie Oko w oko z niedźwiedziami. Okazuje się, że najpotężniejszy drapieżnik naszych gór potrafi zaskoczyć nawet osoby dobrze przygotowane do takich konfrontacji.W części przyrodniczej publikujemy unikatowe zdjęcia młodych sokołów, które w tym roku wykluły się na terenie TPN oraz fotografie kilkudniowych zaledwie koziczek. Piszemy o różnych zwierzętach, które przychodziły pożywić się na padlinie jelenia zagryzionego przez wilki w Dolinie Olczyskiej. Podajemy też instrukcję, co zrobić, gdy znajdziemy młodego lub rannego ptaka.Tatry to nie tylko przyroda, to także człowiek w górach. Pasje natury sportowej, ale też bezinteresowne umiłowanie cudów natury. Maria Chałubińska była przewodniczką tatrzańską, osobą o pięknych przymiotach charakteru. Zginęła w górach 25 lat temu, nomen omen, pod Wrotami Chałubińskiego. Artykuł o niej nosi tytuł "Sycę serce widokiem gór".W części historycznej wspominamy udział Słowaków w napaści na Polskę we wrześniu 1939 r., ale przez pryzmat literatury. Akcja noweli Františka Švantnera pt. "Dama" rozgrywa się w „przygranicznym miasteczku Z.”. Narratorem jest słowacki oficer, okupacyjny komendant miasteczka… więcej nie będziemy zdradzać.To tylko niektóre spośród wielu tematów najnowszych „Tatr”.Masz już ten produkt? Podziel się opinią, pomożesz innym w wyborze.
Tematem numeru wiosennego (68) są tradycyjnie ptaki, tym razem najmądrzejsze z nich, czyli krukowate. „Ptasi móżdżek” jako synonim głupoty zupełnie nie pasuje do mózgów krukowatych. Ptaki te nie ustępują pod względem inteligencji ani małpom człekokształtnym, ani delfinom. Potrafią nie tylko posługiwać się gotowymi narzędziami, ale też montować nowe z paru różnych przedmiotów. Sroki zdały pozytywnie tzw. test lustra, świadczący o samoświadomości. Gawrony potrafią wykorzystać sygnalizację uliczną do własnych celów. Kładą orzechy pod kołami samochodów stojących przed przejściem dla pieszych, aby po zmianie świateł wydziobać z asfaltu zawartość twardych skorupek. Tatrzańskie kruki otwierają plecaki, zostawiane przez taterników pod drogami wspinaczkowymi, aby wyjąć kanapki czy inne wiktuały. W temacie numeru opisujemy poszczególne gatunki krukowatych, zarówno gniazdujących w Tatrach, jak i tych, które zasiedlają Podhale oraz inne krainy u podnóża gór.W części przyrodniczej warto przeczytać Notatki faunistyczne Tomasza Zwijacza-Kozicy. Multum faktów z życia tatrzańskich zwierząt. W tym także zdarzenia bardzo medialne. Choćby przypadek kozicy, która zaplątała się w siatkę zabezpieczającą trawers narciarski nad Dolina Cichą i uszkodziła sobie kręgosłup szyjny przy gwałtownej próbie uwolnienia się. Albo historia małej niedźwiedzicy, która dzień przed sylwestrem wpadła do Potoku Kościeliskiego i nie mogła się z niego wydostać. Albo jeleń, oznakowany przez Słowaków, który uciekł z zagrody przy dawnej rezydencji księcia Hohenlohego i „zaparkował” w otwartym garażu leśniczówki Wanta przy drodze do Morskiego Oka.Ciekawa jest też, jak zwykle, relacja przyrodnicza z Obwodu Ochronnego Kuźnice. Okazuje się, że teren gęsto pocięty szlakami pieszymi i trasami narciarskimi, tłumnie odwiedzany przez ludzi jest też penetrowany przez dzikie drapieżniki, nawet te najbardziej kryjące się przed człowiekiem, jak rysie i wilki.Dział historyczny jak zawsze jest dosyć bogaty. Polecamy rzetelny artykuł o Kompanii Wysokogórskiej, utworzonej w styczniu 1919 r. dla ochrony południowych rubieży Polski. Przedstawiona faktografia i szerokie tło wydarzeń wyraźnie zaprzeczają krzywdzącym opiniom, że była to tylko „zabawa panów taterników w wojsko”.Znajdziemy też w kwartalniku dalszy ciąg opowieści najstarszej mieszkanki Kuźnic, 93-letniej Teresy Gronczak. Tym razem o trzech chłopcach sierotach, przygarniętych przez hrabiego Władysława Zamoyskiego. Jednym z nich był ojciec pani Teresy.To tylko niektóre spośród wielu tematów najnowszych „Tatr”. Kwartalnik można kupić w empikach i sklepach górskich w całej Polsce. Prenumeratę najłatwiej zamówić za pośrednictwem księgarni internetowej: wydawnictwa.tpn.pl, z możliwością płatności elektronicznej.
Masz już ten produkt? Podziel się opinią, pomożesz innym w wyborze.
Spiski raj… i trochę piekła
Tematem numeru zimowych „Tatr” jest Spisz. Piszemy głównie o bogactwie kulturowym i urodzie tej krainy, ale też trochę o tym, jak zapach piekielnej siarki wdarł się w XX wieku do tego rajskiego zakątka.
„Spisz nie jest spójnym regionem etnograficznym. Nie ma typowo spiskich strojów gwary budownictwa. (…) Spisz to współistnienie” – stwierdza Antoni Kroh, pisarz, etnograf, tłumacz wielu dzieł literatury czeskiej i słowackiej na język polski. On właśnie w głównym artykule naszego spiskiego bloku przedstawia niezwykłą mozaikę narodów, języków i religii, sposobów życia i gospodarowania na rozległym terenie od Dunajca po dolinę Hornadu, od Tatr i Pienin po Góry Lewockie i Słowacki Raj. Opowieść barwna, wnioski ciekawe, czasem zaskakujące.
Wspomniany na wstępie zapach piekielnej siarki to m.in. spór o górali spiskich. Konflikt polsko-słowacki ze znaczącym udziałem Czechów wybuchł po pierwszej wojnie światowej i wiązał się z wytyczaniem granicy między nowymi państwami, Polską i Czechosłowacją. Do dziś budzi negatywne emocje.
To jednak drobiazg, jeśli chodzi o akcenty infernalne, w porównaniu z całkowitą zagładą Żydów spiskich w latach drugiej wojny światowej. Bardzo dobry tekst napisali o tym Aleksandra Wojtaszek i Andrzej Spyra. Pani Wojtaszek jest rodowitą mieszkanką Frydmanu i zna temat nie tylko ze źródeł pisemnych, ale także z żywych opowieści rodzinnych i sąsiedzkich.
Źle się też kończy opowieść o Niemcach, zwanych tutaj Zipserami, którzy od średniowiecza zamieszkiwali wiele spiskich miast. Najpierw faszystowskie zaangażowanie dużej ich części, a potem wysiedlenie wszystkich z powojennej Czechosłowacji, na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej.
Te różne zawirowania historyczne można śledzić czytając uważnie napisy nagrobne na spiskich cmentarzach. Takiej pracy podjęła się dla „Tatr” Ludwika Włodek, autorka wydanej niedawno książki o Spiszu – Cztery sztandary, jeden adres.
Bogaty, jak zwykle, jest dział przyrodniczy kwartalnika. Analizujemy na podstawie tzw. twardych danych gigantyczne opady śniegu z początku stycznia tego roku i groźną powódź z lipca roku ubiegłego. Szczególnie ciekawe są relacje przyrodnicze z pierwszej ręki. Józek Bobak, pracownik Obwodu Ochronnego Kuźnice pisze o młodej łani zagryzionej przez rysia na zboczach Śpiącej Góry, tuż pod klasztorem Albertynów. Bożena Wajda z narażeniem życia fotografuje pomurniki na wapiennej skałce.
Mamy też w „Tatrach” ciekawą rozmowę z Rafałem Miklerem, znakomitym wspinaczem, ratownikiem TOPR, absolwentem filozofii. Warto też przeczytać wywiad z włoskim alpinistą chorym na cukrzycę, który – mimo choroby – wspina się z powodzeniem nie tylko w rodzinnych Dolomitach, ale też w Andach i Himalajach.
W dziale historycznym polecamy obszerny tekst o aparatach fotograficznych Mieczysława Karłowicza, artykuł o Helenie Marusarzównie, utalentowanej i pięknej narciarce oraz osobiste wspomnienie Józefa Janczego, lekarz i toprowca, o Jerzym Hajdukiewiczu.
To tylko niektóre spośród wielu tematów najnowszych „Tatr”. Kwartalnik można kupić w empikach i sklepach górskich w całej Polsce. Prenumeratę najłatwiej zamówić za pośrednictwem księgarni internetowej: wydawnictwa.tpn.pl, z możliwością płatności elektronicznej.
W Zakopanem już od dziesięciu dni rządzili samodzielnie Polacy, kiedy w Warszawie Józef Piłsudski 11 listopada 1918 r. przejmował władzę od powołanej przez Niemców Rady Regencyjnej. Temat numeru jesiennych „Tatr” związany jest ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości.Piszemy o Drużynach Podhalańskich, czyli o kadrach przyszłej polskiej armii, werbowanych wśród ochotników górali jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Obszerny tekst poświęcamy Rzeczpospolitej Zakopiańskiej, czyli quasi-państewku, które pod rządami prezydenta-pisarza Stefana Żeromskiego działało od 31 października do 16 listopada 1918 r. Jest też rzut oka na wydarzenia po południowej stronie Tatr – artykuł o podjętej przez miejscowych Niemców próbie utworzenia Republiki Spiskiej ze stolicą w Kieżmarku.W części przyrodniczej mamy opowieść o tym, jak nasza stała autorka udaremniła zniszczenie jednej z największych tam bobrowych na Podtatrzu. Pokazujemy kocię rysia sfotografowane przez pracownika Parku w Dolinie Roztoki oraz mogiłę jelenia usypaną przez niedźwiedzia w Dolinie Wyżniej Chochołowskiej. Piszemy o rykowisku w Dolinie Bystrej i o Nowym Szczyrbskim Jeziorze po stronie słowackiej.Dajemy wywiad z Tomaszem Skrzydłowskim, doktorem nauk leśnych, autorem "Przewodnika przyrodniczego po Tatrach polskich", który szuka naturalnych lasów w różnych zakątkach świata. Przywołujemy postać Władysława Cywińskiego, wybitnego znawcy topografii tatrzańskiej w piątą rocznicę jego tragicznej śmierci. Publikujemy kolejny odcinek wspomnień Wojciecha Gąsienicy-Byrcyna z czasów, kiedy był leśniczym na Hali Gąsienicowej.W części historycznej piszemy, jak Zofia Stryjeńska zemściła się na Karolu Szymanowskim za dopuszczenie do prac nad scenografią "Harnasi" innej artystki. Dajemy krótki materiał ze zdjęciami o przedwojennych szybowcach, które przypominały bardziej renesansowe maszyny do latania niż współczesne statki powietrzne. Wystrzeliwane były z użyciem specjalnej procy z okolic osiedla Furmanowa w Paśmie Gubałowskim. Odważni piloci, najczęściej miejscowi taternicy lub narciarze, siedząc na małym siodełku bez żadnej kabiny i sterując oszczędną drewnianą konstrukcją, unosili się nieraz dwieście lub więcej metrów nad Zakopanem.To tylko niektóre spośród wielu tematów najnowszych „Tatr”.